najazd farm wiatrowych

Offline SATAN

  • user Gold
  • *
  • Wiadomości: 2066
najazd farm wiatrowych
« dnia: 02 Kwiecień 2010, 09:40 »
Cytuj
Należę do polonii amerykańskiej i spędziłem ponad 20 lat w Stanach
Zjednoczonych.
Bardzo niepokoi mnie jak i wielu innych członków polonii amerykańskiej
rozwijający się proces lokowania farm wiatrowych w Polsce.  Do tej pory nie
ma określonych zapisów prawnych, związanych z budową i eksploatacją
elektrowni wiatrowych. Niestety lukę tę wykorzystują inwestorzy.
 
Jest to potwierdzone przez wielu naukowców także amerykańskich, że
elektrownie wiatrowe są bardzo szkodliwe dla ludzi, bo wytwarzają całodobowy
hałas (bardzo uciążliwy nawet, jeśli spełnia obowiązujące normy) oraz
niesłyszalne i groźne infradźwięki.
Ludzie mieszkający w pobliżu elektrowni wiatrowych często chorują na
depresję i apatię.  Mają problemy ze snem, słyszalny hałas lub fizycznie
odczuwalne uczucie pulsowania czy ciśnienia utrudniają zaśnięcie oraz
powodują częste wybudzanie, bóle i zawroty głowy o nasilonej dokuczliwości
lub częstotliwości, drżenie, nudności, wyczerpanie, niepokój, złość,
skłonność do irytacji, problemy z koncentracją i uczeniem się, dzwonienie
w uszach.  Infradźwięki wprawiają w drgania ciała istot żywych, mogą
prowadzić do trwałych uszkodzeń organów wewnętrznych. Człowiek cierpiący
na te dolegliwości nie zdaje sobie sprawy, co na prawdę jest przyczyną jego
złego stanu zdrowia.
 
Polskie prawo nie określa minimalnej odległości wiatraka od budynków
mieszkalnych. Zalecana odległość to 500 metrów, ale w praktyce zdarza się,
że odległość ta nie przekracza 100 metrów! Mieszkańcy Holandii, Niemiec,
Danii, USA, Kanady walczą by w ich krajach minimalna odległość turbin
wiatrowych od siedzib ludzkich wynosiła co najmniej 3000 m. Wiatraki stanowią
zagrożenie podczas burz, ponieważ wysokie ponad 100 metrowe wieże
przyciągają pioruny i ulegają uszkodzeniom.
 
Elektrownie wiatrowe bezpowrotnie oszpecą piękny, turystycznie atrakcyjny
krajobraz Pogórza Izerskiego. Długość masztu plus długość łopat
odpowiada wysokości Pałacu Kultury i Nauki, który mierzy bez iglicy 168 m.
Krajobraz w Europie Zachodniej jest tak zde?wastowany i przekształcony, że
płaci się tam za pobyt w miejscach bez wiatraków. Śmigła wiatraków oraz
podciśnienie przez nie wytwarzane zabijają dziesiątki ptaków i
nie?toperzy. Wirujące śmigła na swych końcach osiągają prędkość ponad
200km/h i nie dają żadnych szans latającym stworzeniom.
Podczas transportu kolosalnych wiatraków ule gają zniszczeniu drogi, mosty,
dewastowane jest środowisko naturalne, tony betonu i stali trzeba wwozić
ciężkim sprzętem na miejsca instalacji. Kto odbuduje uszkodzone drogi?
Producenci wiatraków szukają nowych rynków zbytu a kraje Europy Środkowej i
Wschodniej: Polska, Czechy, Litwa, Łotwa, Estonia z lukami prawnymi i łasymi
na obiecane zysk i gminami to dla nich idealny cel! Polska do 2020 roku
zobowiązana jest przez Unię Europejską do produkcji 14 % energii ze
źródeł odnawialnych, ale to nie znaczy, że wiatraki muszą powstać na tak
cennym rolniczo, przyrodniczo i krajobrazowo Pogórzu Izerskim.  Poza tym
odnawialne źródła to też woda, słońce, biomasa, energia geotermalna itd.
 
Dzisiaj to Niemcy, a nie Holandia są krajem wiatraków. Nasi sąsiedzi
produkują około 40 proc. całej energii wiatrowej wytworzonej na Ziemi.
Słuchając ministra ochrony środowiska Jürgena Trittina (z Partii
Zielonych), można odnieść wrażenie, że każdy nowo postawiony wiatrak
przybliża Republikę Federalną do ideału państwa przyjaznego dla
środowiska.
Jednak kilka miesięcy temu wpływowy niemiecki tygodnik \"Der Spiegel\"
stwierdził, że sen o przyjaznej środowisku energii zamienia się w wysoko
dotowaną z kasy państwowej dewastację krajobrazu. Najwięcej wiatru jest
przecież tam, gdzie są najpiękniejsze widoki, ale przeciw elektrowniom
wiatrowym coraz częściej protestują nie tylko ci, którym nie podoba się
szpetota wysokich na dziesiątki metrów słupów, hałas powodowany przez
turbiny czy migające światła ostrzegawcze nocą i odbijające błyski
słoneczne obracające się łopaty w ciągu dnia.
W Europie, poza niektórymi wybrzeżami morskimi, wła ściwie nie ma rejonów,
w których wieją na tyle silne wiatry, by budowa wiatraków była opłacalna.
 
W Polsce obecnie ma miejsce bezprecedensowa ofensywa wiatrakowa. Tak zwani
deweloperzy próbują ulokować wiatraki dosłownie wszędzie, nawet na
terenach o niedostatecznej wietrzności, na terenach z prawnie chro?nioną
przyrodą: parki krajobrazowe, zespoły krajobrazowo-przyrodnicze, obszary
Natura 2000, z przepięknym krajobrazem, gdzie ludzie żyją głównie z
turystyki. Inwestorzy wyłącznie dla własnych zysków, bez żadnych
skrupułów wszędzie gdzie im wygodnie lokują wiatraki nawet wbrew woli
mieszkańców (np. protesty koło Świdnicy) Do Polski trafiają zdemontowane
wiatraki z Europy Zachodniej. Często stare i pozba?wione atestów! Elementy
masztów, śmigieł, turbin po zużyciu wiatraka będą stanowił kolosalny
niedegradowalny złom. Kto po 30 latach usunie z naszej ziemi wiatraki i ich
fundamenty, gdzie będzie wtedy inwestor, skąd gmina weźmie pieniądze na
utylizacje? Gminy będą zmuszone sądownie do płacenia odszkodowań
sąsiednim gminom i mieszk ań com z racji utraconych dochodów, utraconych
wartości gruntów oraz za uszczerbek na zdrowiu. Gmina zyska jedynie 2 %
podatku od fundamentów wiatraka. A straty będą ogromne.
Postępowanie firm "wiatrowych" nie może wiązać się z działaniami na
granicy prawa, bez poszanowania krajobrazu, środowiska, a przede wszystkim
ludzi. Polacy powinni mieć możliwość udziału w procesie decyzyjnym,
prowadzącym do zainstalowania elektrowni wiatrowych na terenach im
przylegających.
 
1 marca 2010 roku w gmachu Sejmu RP w Warszawie odbyła się ogólnokrajowa
konferencja pod nazwą " Z wiatrem czy pod wiatr" Organizatorem konferencji
była posłanka Anna Zalewska.
Podczas dyskusji podało wiele interesujących i niepokojących głosów i
opinii. Najczęstszym zarzutem kierowanym do władz różnych szczebli były
zarzuty zastanawiającej chęci współpracy władz z inwestorami elektrowni
wiatrowych. Współpracy, mimo że działania takie, zdaniem dyskutantów, albo
są na styku prawa i bezprawia lub wręcz prawo brutalnie łamią.
 
W czwartek 25 -go marca, o godz. 18:25, w TV3- w programie "Do załatwienia",
odbył sie reportaż dotyczący elektrowni wiatrowych, pokaz elektrowni
Margonin, a następnie opinie ludzi protestujących przeciwko posadowieniu 66-
siłowni wiatrowych w Gminie Duszniki.
Pani redaktor programu "Do załatwienia"- Bogna Nowakowska, prowadziła
dyskusje dotyczącą problemów związanych z inwazją farm wiatrowych, nie
tylko w Gminie Duszniki, ale i w całej Polsce.
 
Bardzo proszę o pomoc, zwrócenie uwagi publicznej i jeżeli to możliwe
przeprowadzenie wywiadu i inwestygacji tego niebezpiecznego kierunku rozwoju
polskiego przemysłu energetycznego.
Polecam tez zobaczenie strony internetowej http://stopwiatrakom.eu gdzie można
obejrzeć wideo i przeczytać najnowsze wiadomości i artykuły.
 
Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieje, ze ta wiadomość stanie się motywacja
do nowego programu telewizyjnego, radiowego czy może artykułu w prasie.


dobrze, że polonia "czuwa" nad tym, co się dzieje w kraju.

a szczerze to wk**** mnie bardzo takie wtykanie nosa polonusów do tego, co się dzieje w kraju, zwłaszcza w czasie wyborów.
co po 20 latach na emigracji można wiedzieć o aktualnej sytuacji w kraju? i ta grupka, z którą romansują wszystkie partyjki, ma wpływ na rzeczywistość w której żyjemy   :-x

Offline Jadzik

  • user Gold
  • *
  • Wiadomości: 2191
najazd farm wiatrowych
« Odpowiedź #1 dnia: 02 Kwiecień 2010, 10:20 »
jakoś nie zauważyłem, żeby u nas ktoś kilkudziesięciometrowy wiatrak postawił w przydomowym ogródku. fakt faktem, coś na rzeczy pewno jest. kiedyś walczono z nadajnikami tel. komórkowej, teraz będzie walka z wiatrakami...

Offline xyz

  • user Gold
  • *
  • Wiadomości: 1649
najazd farm wiatrowych
« Odpowiedź #2 dnia: 02 Kwiecień 2010, 21:01 »
Walka z wiatrakami trwa już lat kilka.
Słyszałem że wódz naszej wioski coś tam w sprawie stawiania u nas wiatraków łatwił.
Wodzu prawda to?