wiozłem kiedyś autostopowicza-tirowca, który twierdził dokładnie, co padło podczas tego nagrania. powiedział, że kiedyś uciekał do rowów, aż raz walnął w przydrożne drzewo tak, że cudem uszedł z życiem. a tamten się nie zatrzymał. od tego czasu, jeżeli wyjeżdża mu osobówka, usztywnia tylko ręce. się nie dziwię. ile razy jako kierowca osobówek musieliście jechać poboczem albo mimo hamowania tylko cudem uniknąć zderzenia? a teraz postawcie się w fotelu kilkunastotonowego samochodu. facet zjeżdża na pobocze, w najlepszym wypadku zjeżdża do rowu i kładzie się na bok. ciągnik, zniszczony, towar zniszczony, naczepa zniszczona. kto winien? pacjent, który przyspieszył, żeby nikt nie spisał tablic.
pamiętam taki wypadek w małkach. bujał się jakiś burak ciągnikiem rolniczym na co nadjechał tir. chcąc uniknąć zderzenia facet wjechał w barierę energochłonną. a tamten pojechał. zgadnijcie, kto dostał mandat. także ja to rozumiem. normalsi nie mają się czego bać. przecież tu nie chodzi o polowanie na osobówki, tylko facet radzi, jak się zachować w przypadku "jak wyjedzie", czyli albo na czołówkę, albo wymusi.