Ale w czym problem?
Wina leży po stronie, niestety, Twojej żony. Wyjeżdżając z ulicy podporządkowanej, skoro doszło do zderzenia, nie zachowała szczególnej ostrożności, nie zachowała zasady ograniczonego zaufania do innych kierowców.
Miałem bardzo podobną sytuację (rozumiem że Twoja żona wyjechała w prawo, ja skręcałem w lewo), co z tego że ten co mnie uderzył wyprzedzał na skrzyżowaniu? Co z tego że był za osią jezdni? Co z tego że świadek widział, że gość przestał hamować - inaczej do zderzenia by nie doszło.
Od plicji usłyszałem - Ale to Pan był na podporządkowanej...