kolejne sprawy, nie tylko z zakresu służby zdrowia, bardzo mnie zrażają do... no właśnie nie wiem jak to nazwać - życia publicznego. wyroki za rzekomą obrazę uczuć religijnych, pomówienia o korupcję, wojna teczkami, oskarżeniami - można by tak wyliczać bez końca. sądy i politycy zachowują sie tak jakby nie wiedzieli czasem czym jest poczucie humoru albo wyciągają przysłowiową armatę, żeby zabić muchę...
mam wrażenie, że w tym kraju jako obywateli uznaje się tych, którzy zgadzają się z propozycjami rządzących.
irytująca bezsilność, może wszyscy, którym się nie podoba obecna sytuacja, powinni wziąć się do roboty? coraz poważniej zastanawiam się nad
http://www.referendum2007.org/