Dzisiaj moja znajoma opowiadała mi, że mieszka na ulicy sąsiadującej ze Szkołą Podstawową. Tak się jednak składa, że szkoła to teren miejski, a domek to teren wiejski. Zamiast przeprowadzić dziecko przez ulicę do Szkoły, będzie musiała prowadzić je dalej na ... przystanek autobusowy skąd jakiś Gimbusek zabierze je do Szkoły w Szabdzie.
Przyznacie że genialny pomysł. Podobno wszelkie subwencje i inne dopłaty powinny iść za człowiekiem (szkoła, służba zdrowia, itp.), a tu okazuje się, że to kto inny decyduje gdzie dzieci mają się uczyć. Jak to jest, że przez tyle lat ten problem nie istniał (przyjęcie dzieci do danej szkoły było w gestii wolnych miejsc) a teraz nagle się pojawił ?
Czy to Miasto chce zarabiać na tych dzieciach czy Gmina oszczędzić ? Mieszkańcy Gminy jak do tej pory nie otrzymali jasnej i satysfakcjonującej odpowiedzi, ale co z dziećmi, bo zapisy do szkół już ruszają ?